 1. Zacznę od tego, że nie dostałem biletów na samolot do Kolonii. Wtedy zacząłem obmyślać plan zastępczy. Myślałem, myślałem … |
 2. Jeździłem i znowu myślałem. O już trochę nudno, no więc dobrze, przestałem myśleć i wtedy trochę dmuchnęło. |
 3. Konik podskoczył do góry a ja razem z nim. I w ten oto prosty sposób doszedłem do wniosku, że mogę się wybrać w podróż na buggy. Amen. |
 4. Mariusz mi tu każe wymyślać ciągle komentarze do zdjęć, a kogo to w końcu obchodzi co tam się działo. |
 5. Wykrochmaliłem się i tyle- choć jak widać jechałem dalej. |
 6. Wtedy to mi się przypomniało, że Mariusz przed wyjazdem wysłał sms-a do Krzysztofa, który miał też przyjechać na Półwysep i jeszcze jedna osoba z Gdańska. |
 7. Wiaterek wiał idealnie prostopadle do brzegu, tyle że był tyci tyci za słaby. |
 8. Wiała mocna dwójeczka w porywach do trójki-czasami mocniejszej trójki. |
 9. Chciałem nabrać większego rozpędu i wycofałem się pod Władysławowo. |
 10. Zapomniałem jeszcze wspomnieć o zmianie zamocowania pasa trapezowego, tym razem do wózka. Umocowałem go w dwu miejscach po obu stronach, dla zachowania większej równowagi w powietrzu. Pomysł okazał się bardzo dobry. |
 11. Użyłem też haka bardzo łatwo odpinanego od pasa. Po mojej lewej stronie widać wyraźnie wystającą taśmę, za którą należy pociągnąć by się wypiąć-jeżeli się zdąży … |
 12. To pierwsze próby podskoków na wózku i z wózkiem. |
 13. Zaczęło troszkę podwiewać. Na sypkim piasku prędkości do skakania były zbyt małe. Spróbowałem więc rozbiegu na samym brzegu. |
 14. To był chyba najwyższy skok. Mariusz za długo siedział na tym kuble od farby więc go pogoniłem. |
 15. Tak na poważnie to skakałem dość wysoko, około 1,5 metra od ziemi. Zauważyłem przy lądowaniu, że powinno się mieć przy skokach mniejsze ciśnienie w oponach. |
 16. Jeżeli wózek jest dobrze wyważony do skakania ,to z lądowaniem nie ma problemów. Robiłem to pierwszy raz w życiu, a ani razu się nie wyłożyłem całkowicie, tzn wózek mnie nie przykrył. |
 17. To zdjęcie nie powinno się ukazać, bo nikogo nie chciałem urazić, hahaha. |
 18. Zabrałem też swego innego komorowca (ale nie tonącego) Petera Lynna o pow. 11,2 metra. Był stanowczo słabszy od 9-cio metrowego Dudka. |
 19. Czas się zwijać. Jeżdżenie na trapezie przymocowanym do wózka jest kompletnie bezwysiłkowe. Czułem się jakbym miał przymocowany silnik, ale płaci się za to, dużo gorszym wyczuciem samego latawca jak i pojazdu. Jest to groźne przy dużym i porywistym wietrze. |
 20. To był dobry dzień. Skakanie z wózkiem jest dużą frajdą, trzeba jednak mocno uważać podczas lądowania, zwłaszcza na kręgosłup-to nie woda. |
 21. Mariusz zauważył na swej kurtce (nowiutkiej i bardzo twarzowej) jakieś ślady – jakby ktoś ćwiczył na nim strzały z paintballa. Ja też miałem na swojej dziwne tłuste ślady. |
 22. Podczas czyszczenia sprzętu, okazało się, że jest on też poplamiony. To są niestety ślady mazutu, który jakiś statek spuścił do wody i odłożył się on w piasku na brzegu. |
 23. Kilka razy mi się już zdarzyło czyszczenie chemiczne ubrania z tego powodu. Takie są niestety nasze realia. |
 24. Jeszcze ostatnie spojrzenie od strony czystszej zatoki i wio do domu, do żony, do dzieci. A, jeszcze bym zapomniał, na początku maja zaczyna się sezon na Bellonę-taką rybę podobną do węgorza, łapie się ją na blachę. Jej zdjęcie, pieczonej w winie (zawiniętej w folii) i jarzynach dołączam jako suplement, była bardzo smaczna. |
 PS.Krzysztof odpowiedział, że właśnie otrzymał sms-a. Pozdrowienia Janusz
|